Polska widzi w tym przedsięwzięciu kontekst ekonomiczny i polityczny. Poza tym położenie rury na dnie w okolicy Szczecina i Świnoujścia może blokować dostęp do tych portów. W tej sprawie trwają rozmowy z Niemcami.
- Gazociąg Północny musi budzić opór części krajów UE – powiedział premier Donald Tusk, komentując zgodę Szwecji na przebieg rosyjsko-niemieckiego gazociągu po dnie Bałtyku przez jej strefę ekonomiczną.
Jak dodał, Polska dostrzega w tym przedsięwzięciu zarówno kwestie ekonomiczne, ale także kontekst polityczny. Znaczenie i waga państw tranzytowych (Polska jest krajem tranzytowym dla rosyjskiego gazu na zachód) może ulec obniżeniu. Trudno, żebyśmy akceptowali tego typu przedsięwzięcie. Premier zapewnił, rząd będzie analizował wszystkie możliwości w sprawie Gazociągu Północnego, lecz nie na zasadzie jałowej awantury, ale skutecznego działania. Spodziewaliśmy się takiej decyzji, skandynawscy partnerzy uprzedzali, że będą bardzo pieczołowicie badali uwarunkowania, ale nie będą blokowali na złość, czy ze względów politycznych, dodał Donald Tusk.
Strona polska jest też zdania, że gazociąg powinien być wkopany w dno morskie Bałtyku tam, gdzie rura będzie przecinać szlak morski prowadzący do zespołu portów Szczecin-Świnoujście. W przeciwnym razie może ona ograniczać swobodę żeglugi, a co za tym idzie także rozwój obu polskich portów. Zdaniem Polski jedynym ograniczeniem powinna być głębokość zanużenia statków mogących przepływać przez Cieśniny Duńskie, a nie fakt istnienia rury na dnie morskim. To stanowisko polskiego rządu zostało przedstawione niemieckiej stronie i rozmowy trwają.
W czwartek 5.11 rząd Finlandii zgodził się na to, by spółka Nord Stream budowała na fińskich wodach Gazociąg Północny, którym rosyjski gaz ma płynąć przez Morze Bałtyckie bezpośrednio do Niemiec z ominięciem Polski, Białorusi i Ukrainy. Również w czwartek Szwecja wyraziła zgodę na przebieg Gazociągu Północnego po dnie Bałtyku przez jej strefę ekonomiczną. Jednak w tym ostatnim kraju opozycja bardzo ostro skrytykowała tę decyzję zapowiadając, że jeśli dojdzie do władzy (a wybory mają się odbyć w przyszłym roku), to zmieni obecną decyzję rządu.
Gazociąg Północny ma składać się z dwóch równoległych nitek o długości 1220 km i przepustowości 27,5 mld m sześc. gazu rocznie, biegnących po dnie Morza Bałtyckiego z rosyjskiego Wyborga do Greifswaldu w Niemczech. Budowa ma kosztować 7,5 mld euro, a pierwsza dostawa gazu (z pierwszej ukończonej nitki) jest planowana na jesień 2011 roku. Druga nitka ma być ukończona w 2012 roku.
Akcjonariusze Nord Stream to: rosyjski Gazprom (51 proc.), niemieckie E.ON-Ruhrgas i BASF-Wintershall (po 20 proc.) oraz holenderskie Gasunie (9 proc.). Udało się im uzyskać zgodę wszystkich krajów, przez których wody terytorialne ma przebiegać rura gazociągu. Najwcześniej, bo 20 października, zgodę wyraziła Dania.
źródło: www.platforma.org
|