Relacje polsko-niemieckie

2019-07-23  |   Drukuj

Trudny proces pojednania

W czerwcu minęła kolejna rocznica podpisania przez Polskę i Niemcy Traktatu Dobrosąsiedzkiego. Nasz zachodni sąsiad jest od wielu lat naszym głównym partnerem gospodarczym i handlowym.

Proces pojednania polsko-niemieckiego, bez którego nie mogłoby być dzisiejszego partnerstwa, rozpoczął się dwadzieścia lat po II wojnie św. Pamięć tragedii była wówczas jeszcze bardzo świeża, rany wciąż widoczne. Dziś trudno sobie wyobrazić, jak wielkiej odwagi trzeba było, żeby wyciągnąć rękę do zgody. Tą odwagę miały wówczas nasze kościoły. 1 października 1965 roku Kościół Ewangelicki w Niemczech ogłosił memorandum „Położenie wypędzonych i stosunek narodu niemieckiego do wschodnich sąsiadów”. Kilka tygodni później polscy biskupi katoliccy, zebrani na II Soborze Watykańskim, odpowiedzieli słynnym listem - wezwaniem „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie”. Słowa naszych kościołów były przełomowe. Zwłaszcza polski kontekst był ważny. Polscy biskupi zdobyli się na gest, który szedł wbrew intencjom ówczesnych komunistycznych władz Polski. „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” to były słowa osadzone w chrześcijańskim miłosierdziu i braterstwie. To one oddawały wolę polskiego społeczeństwa i to one wywołały wściekłość komunistycznego reżimu.

 

1989 rokiem przełomu i nowych możliwości  

 

Kolejny etap budowania partnerstwa polsko-niemieckiego rozpoczął się 30 lat temu wraz z historycznym przełomem w Polsce i Niemczech. W Polsce po upadku komunizmu odbyły się w czerwcu 1989 roku pierwsze częściowo wolne wybory, w listopadzie w Krzyżowej w miejscu symbolicznym odprawiona została Msza Pojednania, w czasie której w geście pojednania Tadeusz Mazowiecki i Helmut Kohl padli sobie w ramiona. Rok później runął Mur Berliński i nastąpiło Zjednoczenie Niemiec. Polska i Niemcy podpisały Traktat o uznaniu granic na Odrze i Nysie Łużyckiej, a 17 czerwca 1991 r w Bonn został zawarty Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Polska i Niemcy stały się symbolem przezwyciężania podziału Europy rozwiązując pokojowo spór graniczny, który dzielił je i antagonizował przez powojenne lata, regulując wzajemne stosunki w duchu porozumienia i pojednania oraz europejskiej jedności. Dzięki Traktatowi Polska wracała przez Niemcy do Europy, Niemcy zaś uwiarygodniały swoją pokojową tożsamość. Zwieńczeniem całego procesu było powstanie parę miesięcy później Trójkąta Weimarskiego. Trójkąt z udziałem Francji zakotwiczył relacje polsko – niemieckie w szerszym, europejskim kontekście, a Niemcy stały się naszym głównym adwokatem wejścia do NATO i Unii Europejskiej.

 

Pola współpracy. Gospodarka

 

Gospodarka jest prawdopodobnie tym obszarem, w którym skalę pozytywnych zmian ostatnich 30-tu lat widać najlepiej. Wzajemne obroty handlowe w ubiegłym roku przekroczyły 110 mld euro. Niemcy są dla nas najważniejszym strategicznym partnerem gospodarczym, udział Niemiec w naszym eksporcie przekracza 28%, w imporcie 22%. Nie wszyscy wiedzą, że z kolei Polska jest dla Niemiec większym partnerem gospodarczym niż Rosja, Szwajcaria czy Hiszpania. Trzydzieści lat temu byłoby nie do pomyślenia, że polski biznes więcej eksportuje do Niemiec niż sprowadza. Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2018r. eksport do Niemiec zwiększył się o 9,6% i wyniósł 62,2 mld euro, zaś import w tym czasie wzrósł o 6,1% do 50,6 mld euro.

 

 

Wymiar społeczny

 

28 lat, jakie minęły od podpisania „Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy” to przede wszystkim okres coraz lepszej, bardziej intensywnej współpracy w obszarze obywatelskim, na polu przedsięwzięć kulturalnych, instytucji pozarządowych, wymiany młodzieży czy w sferze symbolicznej. Polskie i niemieckie samorządy wszystkich szczebli zawarły ponad dwa tysiące porozumień, funkcjonuje ponad 650 miast partnerskich, w wymianie młodzieży uczestniczyło łącznie 2,9 mln młodzieży realizując wspólnie blisko 60 tysięcy projektów. Przykładowo nie tak dawno obchodziliśmy 25-lecie wzajemnych kontaktów pomiędzy Rybnikiem a Dorsten. Takiej intensywności współpracy nie mamy z żadnym innym krajem. Jest ona o tyle istotna, bo opiera się na zaufaniu, które jest niezbędne zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się polityczne burze i zgrzyty. Mimo sukcesywnej negatywnej retoryki mediów publicznych, Polacy pozytywnie oceniają stosunki polsko-niemieckie. Blisko dwie trzecie uważa, że układają się one raczej dobrze lub bardzo dobrze. Większość Polaków nie dostrzega ze strony Niemiec zagrożenia politycznego i nastawiona jest na współpracę.

 

Wymiar polityczny

 

Nie sposób wspomnieć o problemach związanych z wymiarem politycznym naszej współpracy. Wprawdzie strona niemiecka w umowie koalicyjnej uznaje stosunki z Polską jako priorytetowe, ale podkreśla głównie role dialogu międzyspołecznego. Taktykę taką stosuje wobec niepewnych partnerów i państw o zapędach autorytarnych jak Rosja czy Turcja. Od 2015 polityka rządu PiS pod dumnym hasłem „wstawania z kolan” doprowadziła do utraty silnej pozycji i wizerunku Polski w Europie. PiS nadwyrężył zaufanie naszych dotychczasowych sojuszników,  na własne życzenie wycofał się ze współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego, zastąpił go mało znaczącą Grupą Wyszehradzką. Błędnie dobrał partnerów strategicznych.  Postawił na Wielką Brytanię, która chce wyjść z UE i Węgry skonfliktowane z powodu łamania prawa. W Europie kojarzeni jesteśmy jako kraj, wobec którego pierwszy raz w historii zastosowano artykuł 7 za łamanie zasady trójpodziału władzy i niszczenie praworządności będącej fundamentem demokracji. To główny powód utraty zaufania przez zachodnich partnerów. W Parlamencie Europejskim posłowie PiS należą do mało liczącej się frakcji, która kwestionuje integrację i wspólny system wartości. Przez to sami skazujemy się na marginalizację i brak sojuszników chcących wesprzeć nasze interesy. Nastąpił powrót do polityki historycznej, atmosferę podgrzewa co jakiś czas temat reparacji, który z prawnego punktu widzenia został dawno zamknięty.  Przede wszystkim zgodnie z postanowieniami w Poczdamie reparacje miał nam wypłacić Związek Radziecki odstępując nam 15 procent kwoty, którą miał otrzymać. Rząd nie ma żadnych argumentów prawnych, dlatego do tej pory temat ten nie stał się przedmiotem oficjalnych rozmów polsko-niemieckich. Służy jedynie do siania antagonizmów jak za czasów Gomułki, kiedy granie „kartą niemiecką” było elementem bieżącej polityki i niszczyło żmudny proces pojednania. Szkoda, bo przyjmując taką postawę nie rozwiążemy problemów związanych chociażby z budową Nordstream II i nie zwiększymy naszego bezpieczeństwa energetycznego. Jak mawiał ś.p. Władysław Bartoszewski, historię należy znać i o niej pamiętać, lecz nie można wikłać jej w politykę. Dobre relacje buduje się latami, ale zrujnować je można bardzo szybko. Nie pozwólmy na to zwłaszcza tu na Śląsku, gdzie losy Polaków i Niemców nieustannie się ze sobą przeplatały.




Powrót
TOP