Stracony rok w polityce zagranicznej

Polska sukcesywnie traci wiarygodność i markę w Europie.

2017-02-09  |   Drukuj

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli chcemy uniknąć marginalizacji i wrócić do głównego kręgu decyzyjnego w Europie, jeżeli chcemy wzmocnić Polskę, by była silna i bezpieczna, by uniknąć powstania twardego jądra czy unii różnych prędkości to musimy powrócić do sprawdzonych, a nie iluzorycznych sojuszników, bez uprzedzeń i kompleksów, w imię współodpowiedzialności za losy Europy - powiedział Marek Krząkała podczas corocznej debaty o polskiej polityce zagranicznej.

 

Zapoznaj się z pełnym tekstem wystąpienia posła Marka Krząkały

 

Szanowny Panie Ministrze,

    Słuchając Pana wystąpienia nasuwa się gorzka refleksja, ze ubiegły rok w polityce zagranicznej był rokiem straconym.  Można sie z Panem zgodzić w kontekście definiowania zagrożeń. Ale to nie był rok, w którym Polska wzmocniłaby swoją pozycje i wizerunek w świecie. Było zupełnie odwrotnie. Sukcesywnie traciliśmy wiarygodność i dobrą markę.

    A odnosząc sie do relacji polsko-niemieckich, pomijając ostatnią wizytę kanclerz Angeli Merkel, pomimo wielu spotkań, o których Pan wspomniał, był politycznie co najmniej rokiem niewykorzystanych szans. Na szczęście gospodarka i wymiar społeczny mają sie dobrze.

    12 miesięcy temu zapraszał Pan Komisje Wenecką ale i niemieckich polityków, by przyjechali do Polski i przekonali sie, ze stan naszej demokracji nie jest taki zły.

    Wiec kilka dni temu Pani Kanclerz skorzystała z okazji i przypomniała o Solidarności, o tym jak ważne są wolne media, pluralizm i przestrzeganie prawa. To były główne aspekty podkreślane w niemieckich mediach jako konkluzja ostatniej wizyty. Bo o rewizji traktatów nikt w Europie poza może Orbanem nie chce słyszeć.

    W ogóle rozpoczęcie naszych relacji jako minister spraw zagranicznych miał Pan fatalne. Niemcy jako sojusznika wymienił Pan w swoim expose dopiero w 50 minucie, zaraz potem wezwał Pan zbyt pochopnie na dywanik niemieckiego Ambasadora, który miał się tłumaczyć z wypowiedzi europejskich polityków, bo ośmielili sie zwrócić uwagę, ze w Polsce odchodzimy od praworządności i trójpodziału władzy.

    Pominę nieszczęsne wypowiedzi w udzielanych wywiadach i niefortunne sformułowania, które na Zachodzie wprawiały opinię publiczną w osłupienie. Powiem tak, językiem dyplomacji Pan nie grzeszy, a to na pewno nie ułatwia Panu pracy jako ministrowi spraw zagr.

    W ubiegłym roku mieliśmy okazje świętować 25 rocznice podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Długo nie wiedział Pan, jak sie do tego zabrać. W czasie otwarcia roku jubileuszowego na Forum polsko-niem. Pana odpowiednik Frank Walter Steinmeier mówił o tym co nas łączy i zachęcał do wspolpracy, życzył Panu odwagi.

     Pan wolał wyliczać różnice i podkreślać to, co nas dzieli. A jednocześnie doprowadza Pan do wygaszania obrad "okrągłego stołu", który był do tej pory narzędziem rozwiązywania bilateralnych problemów. Proszę powiedzieć dlaczego?

    W czerwcu Bundestag przyjął obszerną uchwale w rocznice podpisania Traktatu. Polsce nie spodobało sie jedno zdanie wyrażające zatroskanie o stan naszej demokracji. Dlatego nie wystarczyło ekipie rzadzaćej dobrej woli, by uchwalić w Sejmie podobną chociaż półstronicową uchwałę.

    Proszę powiedzieć, czy w trosce o interesy Polonii rozszerzono granice Opola po to, by ograniczyć prawa mniejszości niemieckiej? To jest sposób na konstruktywny dialog?

    Nie ma Pan tez dobrej ręki panie Ministrze do dyplomatów. Źle Pan dobrał kandydata na Ambasadora, w krótkim czasie znalazł sie on na 11 miejscu niechlubnej listy najbardziej kłopotliwych mieszkańców Berlina.

    Po Brexicie, wyborach w USA i przekonaniu się o znikomej sile idei Unii Międzymorza na szczęście Pan sie zreflektował, a może nie Pan, tylko prezes, bo przecież musi Pan realizować jego wizję... i wobec zagrożeń płynących zwłaszcza ze Wschodu, roli Rosji, próbuje Pan wrócić do sprawdzonych sojuszników.

    Ale szansa bliższej i bardziej intensywnej współpracy w ramach Trójkata Weimarskiego rownież nie została wykorzystana, może z winy Francuzów, jak powiedział Pan wczoraj, może przez "Caracale" ale może bardziej z faktu, ze Trojkat kojarzył sie  Panu ze spolegliwością, a przecież Polska wreszcie musi wstać z kolan.

    Proszę powiedzieć, czy to sformułowanie nie wynika raczej z kompleksów i niskiej samooceny, to ciągłe podkreślanie podmiotowosci, to krytykowanie  Unii bez podania konkretnych rozwiązań borykających ja problemów. Przecież nierówności społeczne wynikają z niedoskonałości kapitalizmu a nie z faktu integracji Unii.

    Pan przecież wie, zmian traktatowych poza prezesem i może Orbanem nikt w Europie nie chce. Poza tym przy zmianie Traktatu obowiązuje zasada jednomyślności.

    A my póki co formujemy inna zasadę, zasadę elastycznej solidarności, czyli narodowego egoizmu, którego konsekwencje w dłuższej perspektywie obrócą sie przeciwko nam.

 

Panie Ministrze,

    Jeżeli chce Pan uniknąć marginalizacji i wrócić do głównego kręgu decyzyjnego, jeżeli chce Pan wzmocnić Polskę, by była silna i bezpieczna, by uniknąć powstania twardego jądra czy unii różnych prędkości, to niech Pan powróci do sprawdzonych a nie iluzorycznych sojuszników, bez uprzedzeń i kompleksów i zacznie w imię współodpowiedzialności za losy Europy współpracować na poważnie z Niemcami nie tylko w sferze gospodarczej ale przede wszystkim politycznej.

    Bedzie Pan spokojniejszy, bo wtedy Europa nie bedzie niemiecka, za to Niemcy bedą bardziej europejskie, na czym Panu rownież zależy.

 

Marek Krząkała / Debata o polskiej polityce zagraniczej / Sejm RP - 9 lutego 2017 r.



Powrót
TOP